Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódniczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódniczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lutego 2013

Spódniczki i nowa Myszka Miki

Obiad się pyrka, Zuza wypasana na podwórku, więc może chwilowo przed bajką siedzieć, a ja z kawą, zimną już co prawda, ale nie można mieć wszystkiego :))

Skończyłam w końcu spódnice. Trochę kojarzą mi się z paskami łowickimi, ale to chyba nie ta kolorystyka:)
Spódniczki są proste, w gumkę. Bardzo mi się podobają i obdarowuję nimi wszystkie znane mi dziewczynki.
Na zdjęciach różne rozmiary.
P.S. Ostanio nie mogłam dojść do porozumienia z moim manekinem. Każda ciuch na niego w którymś miejscu nie pasuje. W końcu zaczęłam go mierzyć i okazało się, że ma wymiary jak lalka barbie. Tj pupy żadnej, wszędzie tak samo chudy, nogi nie wymiarowe.. Eh..


No i ostania przeróbka. Kupiłam sobie bluzkę, od razu zakładając, że jakby co (czyt. jakbym się nie mieściła) to trafi do Zuzi.
No i z rozmiaru M zrobiłam 98:) Nie zawracałabym sobie nią głowy, gdyby nie wizerunek ukochanej myszki Miki.
Zuzia pała jakąś obsesją na jej punkcie. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć gdzieś naklejki z Miki, zamierzam obkleić nimi nocnik, żeby jakoś Zuzia chętniej na nim siadała.



Pędzę zrobić sobie nową kawę, może zdążę jeszcze coś naszykować do szycia pod czas drzemki mojej pannicy.

pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Spódniczki dla siostrzyczek




W sobotę byliśmy na imprezie urodzinowej koleżanki Szymka. Jako dodatek do prezentu chciałam uszyć dla jubilatki i jej młodszej siostry spódniczkę. Już szykowałam sobie różowy sztruks, gdy nagle pomyślałam o dwóch małych pannach ubranych w różowe spódniczki, trzymających różowe lalki czy inne zabawi, które zwykle są w słodkich kolorach. No i zaczęłam główkować, co z czym, z czego.

I tak oto powstały powyższe spódniczki. Jedna dla 4latki, druga dla 1,5rocznej dziewczynki.


pozdrawiam zasypana śniegiem, dobrze, że jeszcze prąd mamy:)

wtorek, 6 grudnia 2011

Spódniczki:)

Święta za pasem, a mnie panujące ciemności na dworze rozleniwiają do granic możliwości. Jeszcze nie ma 14, a już ciemno :( Chyba jestem jedyną osobą, która już chce chociaż marzec.

Uszyłam Zuźce 2 spódnice, bo w zasadzie żadnej nie ma. Jedna, to miała być bombka w łowickie pasy, ale okazało się, że materiał, który do tego użyłam nie bardzo się nadaje i nie widać efektu bombki.
Druga bardzo mi się podoba i na pewno nie jedna jeszcze taka postanie.





Nasza łazienka zmienia się w pralnię, wszędzie worki z ciuchami, bo pralka jeszcze nie naprawiona. Już myślałam, że może w hurtowni zamówić kilka uszczelek na "zapas" tj jak Psipsiak będzie musiał odreagować swoje stresujące kocie życie i pogryźć uszczelkę.
Niedawno na fali wyciągania z szaf ostatnich czystych ciuchów znalazłam sweter w rozmiarze 46 (żeby nie było ja noszę mniejszy:). Niestety nie spojrzałam na metkę i po praniu zrobił się rozmiar 34 (takiego rozmiaru też nie noszę:). Sweter sam w sobie fajny i tak leżał. Aż mnie naszło zrobić z niego sukienkę dla Zuźki. Nie było to nawet trudne, żałuję, że nie robiłam zdjęć co po kolei odcinałam, to powstałby mini kursik. Sukienka może nie na kolację Wigilijną, ale na leżenie na podłodze jak najbardziej.






Dziś w przedszkolu ubieranie choinki:) Ciekawe jak tam mój przedszkolak sobie radzi, bo zeszłorocznego drzewka chyba nie pamięta.
Swoją drogą w zeszłą Wigilię o 2 w nocy obudził mnie huk. Okazał się, że koty (sztuk 2)jak co roku przy choince przypominają sobie, że mają w sobie dziką naturę i ganiają się miedzy gałązkami. W zeszłym roku przewróciły drzewko, woda ze stojaka zalała dywan a stojak się połamał. W tym wszystkim my z mężem zaspani staraliśmyy się ogarnąć myślą co zaszło. I tak nasza choinka przetrwała święta przywiązana do kaloryfera i lodówki:)To mi przypomniało, że warto dokupić bombki, bo koty.. :)